{<Z Kordian Zadrożny

AI, Strony WWW, Programowanie, Bazy danych

Powieść: Przybyli w ostatniej chwili – cz. 2

przez Kordian | kwi 29, 2026 | opowiadania, Przybyli w ostatniej chwili | 0 komentarzy

***

Li Hua otworzył oczy powoli, jakby nie chciał spłoszyć snu. Sen w stanie nieważkości był czymś, czego nie dało się porównać do żadnego doświadczenia na Ziemi. Kołysanie nie istniało - ciało po prostu dryfowało w ciepłym śpiworze przytwierdzonym do ściany modułu.

Buczenie klimatyzacji i cichy szum urządzeń towarzyszyły mu od miesięcy, stając się kołysanką. Rozpiął suwak śpiwora i wypłynął z pryczy, odbijając się lekko stopą od uchwytu.

- Kapitanie - usłyszał znajomy głos za plecami. - DED jest na pozycji. Podzespoły rozgrzewają się. Za chwilę możemy rozpocząć testowe obserwacje.
- Doskonale, Wang. Informuj mnie na bieżąco.

Wang, fizyk z południa Chin, wpatrywał się w ekran z danymi. Dark Energy Detector był pierwszym w historii urządzeniem stworzonym, by potwierdzić lub obalić teorię o ciemnej energii - tajemniczej sile rozpychającej wszechświat.

Promienie słońca wpadały przez iluminator. W kosmosie świt przychodzi gwałtownie. Stacja Tiangong II błyszczała w ostrym świetle, a połączony z nią moduł AXIOM MO lśnił jak nowa moneta. Po rezygnacji NASA ze stacji księżycowej współpraca międzynarodowa weszła na nowy poziom. Chińczycy dostarczyli moduł główny, a prywatna firma Axiom dodała własny Moon Outpost i umieszczono stację w punkcie L1 pomiędzy ziemią a księżycem.

Z tej odległości Ziemia wyglądała spokojnie, błękitny sierp wielkości dużej monety. Ale Li Hua wiedział, że na jej powierzchni toczy się zupełnie inna gra, i że ich praca tu, w ciszy kosmosu, może wkrótce stać się trudna lub niemożliwa.

Z zamyślenia wyrwał go sygnał z konsoli świeżo uruchomionej maszynerii. Spojrzał na ekran, urządzenie rozgrzane, plazma osiągnęła zakładaną temperaturę. Interferometry oddaliły się na maksymalna odległość, detektor gamma działa. Westchnął, - oby świat się nie skończył w atomowym grzybie, a ten kto ten eksperyment zaprojektował otrzymał zasłużonego nobla - pomyślał.

Wang spoglądał na ekrany, przestawiał przełączniki, grał na klawiaturze komputera jak na pianinie, jego twarz zdawała się być martwa, zero emocji, skupienie. Li Hua coś powiedział, Wang nawet nie usłyszał, jego orkiestra zaczęła koncert na tkance wszechświata.

Przez okno widział tę maszynerię, długa na dwadzieścia metrów tuba o trójkątnym przekroju, świecąca, uwięzioną w polu magnetycznym plazmą. Z każdego z trzech boków długa na dziesięć kilometrów lina trzymająca na uwięzi końcówki laserowych interferometrów, a na końcu urządzenia, niczym płaski mikrofon, zatknięty detektor promieniowania gamma.

- Ziemia do Pana - usłyszał za plecami.

- Dziękuję, odbiorę w kajucie.

Podpłynął zakładając słuchawki, zasunął kotarę udającą drzwi, i zaczął mówić.

  • Tu Li Hua, dzień dobry Panie przewodniczący.
  • Kapitanie Li, sytuacja na Ziemi uległa znacznemu pogorszeniu. Nasze dane wywiadowcze wskazują na nieuchronny atak Federacji Rosyjskiej na cele zachodnie.
  • Rozumiem, Panie Przewodniczący. Czy to oznacza…
  • Tak. Musimy natychmiast odłączyć moduł AXIOM. Jego obecność w obecnej konfiguracji stwarza zbyt duże ryzyko. Priorytetem jest bezpieczeństwo naszej stacji i personelu.

Li Hua zamilkł na chwilę, jego wzrok powędrował w stronę iluminatora. Kajuta miała okno na drugą stronę, niż to w pomieszczeniu kontrolnym, zamiast dalekiej ziemi, widział całkiem bliski księżyc. W jego głosie pobrzmiewała nuta stalowej determinacji, typowa dla doświadczonych oficerów, w duchu jednak drżał.

  •  Przyjąłem rozkaz. Rozpoczynamy procedury awaryjnego odłączenia. Czy są jakieś dodatkowe instrukcje dotyczące modułu, Panie Przewodniczący?
  • Moduł zostanie odsunięty, i zapewne rozpocznie powolne opadanie w stronę księżyca. Jego dalsze losy zostaną określone po ustabilizowaniu sytuacji. Waszym zadaniem jest kontynuowanie misji detektora ciemnej energii, lecz z zachowaniem najwyższej ostrożności. Bądźcie gotowi na wszelkie ewentualności.
  • Zrozumiałem. Moduł AXIOM zostanie odcięty. Misja będzie kontynuowana z zachowaniem ostrożności.
  • Dobrze, Kapitanie. Chwała Chinom.
  •  Chwała Chinom.

Li Hua zdjął słuchawki i odsunął kotarę. Wang, wciąż wpatrzony w ekrany, nie zauważył, że rozmowa dobiegła końca. Jego twarz była teraz poważna i skupiona. Wiedział, że przed nimi ciężkie godziny. Li Odbił się mocno od podłogi i poszybował w kierunku amerykańskiego modułu, po drodze minął jeszcze taikonautkę Mei Li, która obsługiwała jeden z eksperymentów i dotarł do śluzy prowadzącej do celu. Na stacji była chwilowo minimalna załoga, trzech obywateli Chin i dwójka Amerykanów. Będą tam sami.

- John - powiedział Li patrząc na barczystego blondyna. 

Ten zdjął słuchawki, i spojrzał na Li pustym wzrokiem. Chwilę na siebie patrzyli jakby chcąc odczytać swoje myśli. - Mamy wracać - powiedział amerykanin.

- Wiem, przykro mi. My mamy odłączyć waszą część.

- Powariowali na ziemi. - John ze złością wskazał na widok z jednego z okien. - Pojebało ich!

- Posłuchaj, bądźmy profesjonalni. Macie godzinę na odłączenie Dragona, potem mam rozkaz, odłączyć moduł.

- Pomożecie ruskim w Europie? Powiedz szczerze. - John Kamynsky położył rękę na barku Chińskiego kolegi.

- Nie wiem.

***

Nagle, w bazie rozległ się ostry, przenikliwy dźwięk syreny alarmowej. Przeciągły ryk przeciął ciszę nocy, zmuszając każdego do natychmiastowego działania. Piloci, którzy jeszcze chwilę temu rozmawiali pod wiatą, zerwali się na równe nogi.

Andrzej, podpułkownik i dowódca bazy, z miną stężałą od koncentracji, gestem przywołał Irenę i jej skrzydłowego. Wszyscy rzucili się do prowizorycznego centrum dowodzenia, gdzie na dużym ekranie już wyświetlały się mapy taktyczne.

- Sytuacja jest krytyczna! - głos Andrzeja był ostry, ale opanowany. - Mamy zmasowany atak rakietowy z obwodu kaliningradzkiego. Setki dronów nadlatują z Białorusi i Rosji, celując w kraje bałtyckie. Pierwsze walki powietrzne już trwają nad Litwą i Łotwą. Napięcie rośnie z każdą sekundą.

Irena, z błyskawiczną precyzją, chwyciła swój hełm i rękawice. Jej jasne włosy, jeszcze przed chwilą swobodnie rozsypane, teraz zostały szybko upięte pod kaskiem. W jej oczach nie było strachu, tylko stalowa determinacja. Spojrzała na swojego skrzydłowego, młodego, ale doświadczonego pilota, który skinął głową.

Na ekranie wyświetlono mapę, Andrzej wskazał na część obwodu Kaliningradzkiego, -  stąd zostały wystrzelone drony, dostaliśmy od Francuzów informację, a tu - pokazał inny fragment -  inne miejsce, jest lotnisko, z którego operują Migi 31 i Su 57. Waszym zadaniem jest po pierwsze infiltracja po cichu, wejście w przestrzeń wroga, i zwiad sensoryczny  - kontynuował Andrzej, wskazując na mapę, namierzyć cele i wskażecie je Himarsom i F-16 które będą z dystansu atakować rakietami. Bądźcie gotowi na wszystko, wy zabieracie powietrze-powietrze, ziemię atakuje drugi rzut. Powodzenia.

- Dobrze, że zdążyli z moim laserem, rzuciła Irena.

Piloci rzucili się biegiem w stronę pasów startowych, gdzie już inni, niczym duchy w ciemności, biegli do swoich maszyn.

Silniki F-35 zaczęły ryczeć jeden po drugim, rozświetlając poranne niebo czerwonymi i pomarańczowymi płomieniami. Powietrze drżało od potężnego huku, a zapach spalonego paliwa mieszał się z wilgotnym powietrzem. Mechanicy, z twarzami napiętymi od koncentracji, wykonywali ostatnie sprawdzenia.

Irena wskoczyła do kokpitu swojego F-35. Wpięła pasy, a jej palce z wprawą poruszały się po panelu sterowania. Na HUD-zie wyświetliły się dane. Obok niej, w drugim samolocie, jej skrzydłowy również przygotowywał się do startu. Krótkie spojrzenie, skinienie głową - i wiedzieli, co mają robić.

- Jastrząb do Wieży. Gotowi do startu - powiedziała Irena, a jej głos, choć spokojny, niósł w sobie ciężar nadchodzącej bitwy.

- Zezwolenie na start, Jastrząb. Powodzenia - odpowiedział głos z wieży, a w tle słychać było narastający chaos.

Maszyna Ireny ruszyła z miejsca, nabierając prędkości na polowym pasie startowym. Wtuliła się w fotel, czując potężne przeciążenie. W ułamku sekundy oderwali się od ziemi, wznosząc się w ciemne niebo, gdzie czekało na nich nieznane zagrożenie. 

***

Li Hua  Biegł na bieżni, przymocowany gumowymi pasami udającymi grawitację i obserwował daleki już, niedawno odłączony amerykański moduł. Jego załoga za dwa dni wyląduje na Ziemi. Moduł nie mógł on funkcjonować w przestrzeni samodzielnie i co jakiś czas oślepiał Li Hua odblask rotującego bez kontroli AXIOMa którego panele słoneczne, łapały światło, i odbijały wprost w oczy. Widział również księżyc, obrócił głowę w drugą stronę, tym razem widział ziemię. Modlił się w myślach, aby nie zobaczyć atomowych wybuchów, choć z tej odległości byłoby to chyba niemożliwe. Wiedział, że się zaczęło, akcja wymierzona w Państwa Bałtyckie i północno wschodnią część Polski. Rosjanie mają nadzieję, że szybka akcja powstrzyma NATO, trzy małe kraje, kiedyś część Związku Radzieckiego, będą łatwe i szybkie do zajęcia, przesmyk suwalski też, pytanie co potem.

piiii, piii, piiii

Odwrócił głowę, i awaryjnie wyłączył bieżnię, zobaczył Wanga który to raz patrzył na swój pulpit a raz na niego.

- Panie kapitanie, - mówił z przerwami, patrząc na pulpit, klikając w klawiaturę, raz na sprzęt na raz kapitana - mamy to, mam odczyt.

- Co masz?

- Ogromna emisja gamma, połączona z odkształceniem czasoprzestrzeni, fala grawitacyjna.

Patrzyli razem na wszystko, a ich koleżanka też już sprawdzała na osobnym komputerze dane.

- To nie jest ciemna energia - powiedziała

- To coś blisko, nie rozumiem - Wang nie rozumiał co się dzieje, dwa z trzech czujników DEDa otrzymały dane, o wielkości poza wszelką skalą, ale trzeci nic nie zarejestrował.

- Ta fala była bardzo duża, to nie normalny pik w szumie jak zwykle są rejestrowane na ziemi, to coś bliskiego, poza skalą całkowicie - kontynuował Wang.

Rozległ się dźwięk połączenia przychodzącego z ziemi.

Wang spojrzał na ekran, - To dr. Rossi, z Virgo. To detektor we włoszech.  - spojrzał na kapitana pytająco.

Li Hua zacisnął usta. Wiedział, że to nie był przypadek

- Wiem - powiedział Li Hua - odbierz.

Wang kiwnął głową i aktywował połączenie. Na głównym ekranie pojawiła się twarz starszego mężczyzny o bystrych oczach, z włosami w nieładzie, jakby właśnie oderwał się od intensywnej pracy.

- Dzień dobry, doktorze Wang - odezwał się doktor Rossi, z wyraźnym włoskim akcentem, ale z nutą niepokoju w głosie. - Mam nadzieję, że nie przeszkadzam w ważnych pracach.

- Nasz Dark Energy Detector jest w fazie testów, doktorze - odparł Wang, spoglądając na Li Hua, który lekko kiwnął głową. - Rejestruje fluktuacje metryki czasoprzestrzeni…

- Tak, tak, fluktuacje - przerwał mu Rossi, z narastającym napięciem. - Rozumiem. Ale… czy zarejestrowaliście coś… nietypowego? Coś, co wykracza poza znane modele? Coś… gwałtownego?

Li Hua i Wang wymienili spojrzenia. Wiedzieli, że to nie było zwykłe zapytanie.

- Doktorze Rossi - zaczął Wang, ostrożnie dobierając słowa. - Nasze dane z ostatnich minut wykazują pewne… anomalie. Impuls grawitacyjny o amplitudzie i profilu czasowym, który nie odpowiada żadnym znanym zdarzeniom astrofizycznym. Jednocześnie, detektory gamma zarejestrowały korelowany, nieliniowy rozbłysk.

Twarz Rossiego rozjaśniła się, ale w jego oczach widać było też przerażenie.

- Wiedziałem! - wykrzyknął szybko. - Virgo… nasze interferometry w Cascina… one oszalały. Sygnał był tak potężny, tak… nienaturalny. Nie był to żaden chirp z odległej galaktyki. To było uderzenie. Punktowe uderzenie w czasoprzestrzeń. I my też mamy korelację z detektorami gamma we Francji.

- Mówi pan, że Virgo zarejestrowało to samo zdarzenie? W tym samym czasie? - zapytał Wang z niedowierzaniem.

Rossi kiwnął głową z determinacją.

- Dokładnie. I nie tylko my. Właśnie rozmawiałem z kolegami z LIGO. Ich detektory w Hanford i Livingston również… no cóż, prawie je rozerwało. Dane są identyczne. To nie jest przypadek.

Li Hua zamknął oczy na moment. Wojna na Ziemi, a teraz to.

- Sytuacja na Ziemi jest… skomplikowana, doktorze - powiedział, otwierając oczy. Jego głos stał się twardy i stanowczy. - Ale to, co pan mówi, jest zbyt ważne, by ignorować to z powodu polityki. Jeśli zarówno nasze detektory w kosmosie, jak i wasze naziemne instrumenty zarejestrowały to samo, to…

- To znaczy, że mamy do czynienia z czymś bezprecedensowym - dokończył Rossi, poważnie. - Czymś, co wykracza poza nasze ziemskie konflikty. Musimy działać razem. Natychmiast.

Wang już zaczął szybko klikać w klawiaturę.

- Jeśli połączymy nasze dane… z Virgo, z LIGO… możemy przeprowadzić precyzyjną triangulację. Określić źródło z dokładnością, jakiej nigdy wcześniej nie osiągnęliśmy.

Li Hua spojrzał prosto w oczy Rossiego na ekranie.

- Zgoda. Niezależnie od obecnych napięć, to odkrycie jest priorytetem dla całej ludzkości. Wang, połącz się z zespołami z LIGO i Virgo. Udostępnijcie nasze surowe dane. Doktorze Rossi, potrzebujemy waszych danych.

- Natychmiast - odparł Rossi z ulgą i determinacją. - Już to robię. To jest… to może być najważniejsze odkrycie w historii.

Godziny mijały w intensywnej pracy. Ekrany stacji Tiangong II, Virgo i LIGO połączyły się w jeden, globalny system analizy. Algorytmy korelacyjne pracowały na najwyższych obrotach, przetwarzając strumienie danych z trzech kontynentów i kosmosu.

W końcu, na głównym ekranie, pojawił się punkt. Mały, ale precyzyjnie zlokalizowany.

- Mamy to - powiedział Wang, a głos mu się łamał. - Triangulacja zakończona.

Li Hua pochylił się nad ekranem.

- Gdzie?

Wang wskazał na punkt w przestrzeni.

- Odległość… sto milionów kilometrów od Ziemi.

Zapadła cisza.

0 Komentarzy

Dodaj Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Share This

Share this post with your friends!