{<Z Kordian Zadrożny

AI, Strony WWW, Programowanie, Bazy danych

Powieść: Przybyli w ostatniej chwili – cz. 1

przez Kordian | kwi 24, 2026 | opowiadania, Przybyli w ostatniej chwili | 0 komentarzy

wstępniak autorski:

Powieść piszę od roku. Tak, nie idzie to łatwo, i zastanawiałem się, czy publikowanie w odcinkach ma sens. Bo, nie da się ukryć, że będą na 100% zmiany. Ale pomyślałem, że to może być doskonała motywacja. Więc, koncept jest taki, że wrzucam częściami, gdy zajdzie zmiana, bo coś mi się nie zgra, to będzie aktualizacja wpisu, wraz z na dole info, co zostało zmienione.

Mam napisane 1/3 powieści, będę coś raz na tydzień wrzucał, czasem większy fragment, czasem mniejszy.

A może ty czytelniku będziesz miał jakiś koncept, uwagi, które wdrozę?

Bez zbędnych słów, zaczynam:

AKT PIERWSZY - Przybyli w ostatniej chwili

Cel pojawił się na radarze jako drobny punkt wśród zielonych zakłóceń. Nie wyróżniał się niczym szczególnym, ale komputer natychmiast oznaczył go czerwoną ramką.
Kierunek lotu - wprost na niego. Odległość - dwieście pięćdziesiąt kilometrów.
Wysokość - osiem tysięcy metrów.
Prędkość - około tysiąca dwustu kilometrów na godzinę.

Pilot poprawił się w fotelu. On sam pozostawał niewidzialny - powłoka stealth i cisza radia robiły swoje. Cel nie miał pojęcia, że już jest obserwowany,  dane przyszły z AWACSa krążącego wysoko w głębi lądu. Teraz, niczym polujący lew na sawannie, zbliżał się bez pośpiechu, ale z nieuchronnością.

Dwieście kilometrów.
Sto pięćdziesiąt.
Sto.

Palce zacisnęły się na drążku. W prawej dłoni znajdował się przycisk odbezpieczający uzbrojenie.
- Fox Three. Missile away - powiedział pilot, a jego głos był spokojny, prawie obojętny, jakby wypowiadał zdanie, które już wielokrotnie trenował.

Na moment świat rozdarł huk otwieranych luków i silnika marszowego. Rakieta AIM-120 wyskoczyła w górę, ślad ognia przeciął mleczne chmury, i zniknęła.

Pilot natychmiast zmienił kurs, obniżając lot. Maszyna z gracją przecięła warstwę chmur, po czym wyskoczyła w przejrzyste powietrze. Tam, daleko na horyzoncie, morze stykało się z lądem w łagodnej, rozmazanej linii.

W kokpicie wyświetlacze błyszczały zimnym światłem. Radar potwierdził: cel zniszczony. Brak innych kontaktów. Ćwiczenie zakończone.
- Tu Jastrząb. Cel zdjęty. Oczekuję dalszych rozkazów.

***

Tego dnia pilot ćwiczył samotnie. Bez skrzydłowego. To rzadkie, ale czasy robiły się trudne, a instrukcje z góry były jasne - każdy pilot musi potrafić działać całkowicie samodzielnie.

Księżyc w pełni wisiał nad horyzontem, a jego blask spływał na taflę jeziora Łebsko. Powierzchnia wody wyglądała jak rozsypane srebrne monety. Na moment pilot zapomniał, że siedzi w kokpicie - to mógłby być obraz w galerii, nie widok z kabiny myśliwca.

Ale piękno kończyło się szybko. Przed nim był DOL - drogowy odcinek lotniskowy koło Jarosławca. Żadnej romantyki, tylko beton, drzewa i ciemność. GPS był zagłuszony.

- Oczywiście - pomyślał. - Co to za trening, gdy wszystko działa jak w reklamie?

Prędkość spadała. Nos samolotu unosił się lekko ku górze. EOTS i DAS zameldowały czyste podejście, żadnych zagrożeń w pobliżu.Podwozie opadło z głuchym stukiem, klapy ustawiły się do lądowania. HUD na wizjerze hełmu podawał suche fakty: wysokość, kąt zejścia, prędkość opadania.

Światło księżyca wpadało przez przerwy między drzewami, oświetlając pas startowy w nierównych smugach. Potem dotyk. Miękki, prawie niewyczuwalny. F-35 osiadł na asfalcie tak, jakby siadał na wodzie. Silnik zamruczał na minimalnym ciągu, a samolot wtulił się w ciemność, niewidzialny, bez świateł.

***

Pod wiatą stało kilka metalowych stolików, przysypanych kurzem i pyłem z pasa. Pachniało kawą, wojskowym smarem i przypalonym chlebem z kantyny.

- Cześć, Andrzej - rzuciła Irena, zsuwając rękawice i kask na blat. Jej włosy rozsypały się na ramiona, jeszcze wilgotne od potu.
- Czołem, pani kapitan - podpułkownik podniósł na nią wzrok znad pustego kubka. – Już myślałem, że będę pił sam.

- To raczej niehonorowe, zostawić towarzyszkę broni bez kawy - mruknęła, sięgając po termos. -Masz, nalej i mnie.

Zalał kubek, a para uniosła się między nimi. Przez chwilę milczeli, słuchając w tle stukotu narzędzi i odległego ryku silnika na próbnym odpaleniu.

- Lot pierwsza klasa - Andrzej upił łyk. - Młodziaki patrzyły, jakby oglądali Top-Gun.

Irena parsknęła śmiechem. - Taak, niech się przyzwyczajają. Jeszcze będą się zastanawiać, czy lepiej trafić w MiGa czy w ich własne gacie.

- Spokojnie. Jeszcze mają czas. - Andrzej spojrzał w bok, na grupkę młodych pilotów śmiejących się nerwowo pod ścianą. - Oby tylko nie musieli.

- Oby, kurwa, nie - przytaknęła, ale zaraz dodała ciszej: - Wiesz dobrze, że to się tylko odwleka. Zagrożenie nigdy nie znika. Rośnie.

Chwilę patrzyli w ciszy na parującą kawę. Wiedzieli to oboje. W gazetach mówiono o “napięciach”, ale tu, na pasie, czuło się zapach nadchodzącej wojny.

- Białoruś już wchłonięta - mruknął Andrzej. - A teraz Kirgistan i Armenia trzymają się na włosku. To domino, Irena. Moskwa będzie pchała aż do Bałtyku.

- A my jesteśmy ostatnią ścianą. - Westchnęła. - I co, znowu na naszych barkach.

Podpułkownik milczał chwilę, po czym skinął lekko głową.
- Wiesz, czasem zastanawiam się, czy NATO naprawdę nas nie sprzeda. Jeden cholerny błąd, i zostaniemy sami.

Irena spojrzała na niego z ukosa, oczy błyszczały w półmroku. - Nie zaczynaj z tym. To nie ’39. A jak spróbują… to sami się zdziwią.

Na jej twarzy pojawił się uśmiech, nie tyle wesoły, co zacięty. Potem, jakby od niechcenia, zadała pytanie:

- To prawda, że montujecie do naszych F-35 te zabawki? HEL i HPM?

Andrzej zamrugał. - A ty skąd o tym wiesz?

- Ha! - stuknęła kubkiem o blat. - Czyli prawda. To ja poproszę laser.

Podpułkownik westchnął ciężko. - Jedna para. Jeden dostaje laser, drugi mikrofalę. Ty jako prowadząca będziesz miała HEL-a.

Jej twarz rozjaśniła się szerokim uśmiechem. - Zajebiście. Jak to odpalą, to ruskie się…

- …zesrają - dokończył Andrzej i oboje wybuchnęli śmiechem.

Śmiech był krótki, nerwowy. Zbyt wiele wisiało w powietrzu, żeby się śmiać długo.

0 Komentarzy

Dodaj Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Share This

Share this post with your friends!